Powołał mnie Pan na bunt

Od kilku dni nie daje mi spokoju pewne zderzenie dwóch światów. Z jednej strony wracam do rozmów z Ernestem Bryllem o Stanisławie Grochowiaku. O poecie, którego uważał za jednego z najwybitniejszych twórców swojego pokolenia. O człowieku, który – jak mówił – nauczył go poetyckiej wolności i pokazał, że jeśli w wierszu nie ma prawdy, to nie ma w nim nic. Z drugiej strony rozmawiam z człowiekiem, którego bardzo cenię. Zakonnikiem i nauczycielem medytacji chrześcijańskiej. Mówi o ciszy, o wycofaniu się z niepotrzebnych sporów, o szukaniu Boga we własnym wnętrzu. W świecie pełnym krzyku, hejtu i nieustannej polaryzacji brzmi to niezwykle przekonująco.

 

I łapię się na tym, że obie te intuicje są mi bliskie. Coraz bardziej potrzebuję ciszy. Coraz mniej mam ochotę uczestniczyć w niekończących się wojnach internetowych. Coraz częściej myślę, że nie każda bitwa jest warta naszego zaangażowania. A jednak...

 

Nie daje mi spokoju jeden wiersz. To „Święty Szymon Słupnik” Stanisława Grochowiaka. Wiersz, który później wybrałem do zaśpiewania, bo miałem poczucie, że Ernest nauczył mnie go czytać. Grochowiak opisuje świętego stojącego wysoko na słupie. Człowieka całkowicie oddanego Bogu. Tymczasem obok dzieją się rzeczy straszne. Chłopaka prowadzą na szafot. Dziewczynę gwałcą. A poeta kończy:

 

A ludzie mych wierszy słuchając powstają

I wilki wychodzą żerującą zgrają...

Powołał mnie Pan na bunt.

 

Ernest tłumaczył mi, że nie chodzi o bunt dla samego buntu. Chodzi o odmowę pogodzenia się z kłamstwem. O sprzeciw wobec świata, który przestaje widzieć człowieka. I właśnie tutaj rodzi się pytanie, które nie daje mi spokoju.

 

Czy duchowość może zwolnić człowieka z odpowiedzialności za świat? Czy można tak bardzo szukać Boga w sobie, że przestaje się dostrzegać człowieka obok? Czy można osiągnąć wewnętrzny pokój za cenę milczenia wobec krzywdy?

 

Nie pytam o politykę. Nie pytam o to, po której stronie stanąć w kolejnym sporze. Pytam o coś znacznie głębszego. Czy kontemplacja może stać się ucieczką? Bo jeśli świat płonie, jeśli obok dzieje się zło, jeśli deptana jest godność człowieka, to czy wystarczy powiedzieć: „zachowuję dystans”? Nie znam odpowiedzi. Wiem tylko, że od czasu rozmów z Ernestem Bryllem inaczej słyszę ostatni wers Grochowiaka.

 

Powołał mnie Pan na bunt.

 

Może nie chodzi w nim o bunt przeciwko ludziom. Może chodzi o bunt przeciwko obojętności. Także tej, która potrafi ukryć się pod płaszczem duchowości.

Write a comment

Comments: 1
  • #1

    Ewa (Wednesday, 22 July 2026 13:09)

    Cieszę się, że mogę tu to czytać! Brakowało mi tego.