Religia - droga czy przeszkoda?

„Proszę o dołączenie do modlitwy o nawrócenie muzułmanów z Państwa Islamskiego”. Informację mniej więcej takiej treści dostałem ostatnio na facebooku. Zapytałem: - O nawrócenie na co? - Oczywiście na chrześcijaństwo. - W takim razie nie dołączę się - odpowiedziałem. 

Taka riposta zszokowała mojego rozmówcę. Próbował mi udowodnić, że islam jest chorą religią i tylko Jezus jest dla niej ratunkiem. Dlatego właśnie unikam fundamentalistów. Dla nich każdy, kto nie wierzy tak jak oni, błądzi, grzeszy, jest na usługach złego.  Niestety fundamentaliści różnych religii coraz głośniej dzisiaj krzyczą. A nie krzyku nam potrzeba, ale ciszy, miłości, pokoju i świadectwa. Swego czasu rozmawiałem z Małym Bratem Jezusa (to zakon założony przez Karola de Foucaulda). Ich nowicjat odbywa się na Saharze pośród Tuaregów, którzy są muzułmanami. 

Powiedział mi, że na początku chciał  nawracać Tuaregów, ale szybko się okazało, że jedyne, co mógł zrobić, to sprawić, by byli lepszymi muzułmanami. Takiej postawy wzajemnego szacunku brakuje wielu tzw. religijnym ludziom. To prawda, że dzisiaj to wojujący muzułmanie są zagrożeniem dla światowego pokoju, ale my chrześcijanie nie tak dawno nie byliśmy lepsi.  Katolicyzm przez lata był instrumentalnie traktowany  i wykorzystywany przez władców Europy do podboju innych ludów i ziem. Nie bez powodu papież Jan Paweł II przepraszał za grzechy chrześcijan. Było za co…. Nie można jednak twierdzić, że za wszelkie wojny i zło tego świata winę ponoszą tylko religie, bo dzielą ludzi. A takie tezy można usłyszeć z ust ateistów albo ludzi, którzy wierzą w Boga, ale poza instytucjonalnymi religiami. Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem ostatnio w książce Manany Chyb „Czas Przebudzeń” wywiad w z Andrzejem Saramowiczem. To Polak, który wiele lat temu przeszedł na islam, a dokładnie jego mistyczną odmianę, czyli sufizm. 

 

Na pytanie, czy do prawdy, którą głoszą religie, można dotrzeć bez religii, odpowiada tak: „Może nie byłoby źle, gdyby ludzie mogli pominąć drogę proponowaną przez różne religie, bo to pozwoliłoby nam uniknąć pułapki myślenia, że moja prawda jest lepsza od twojej. Ale tego typu błędne myślenie nie jest jeszcze dowodem na to, że religia jest zbędna. Religia spełnia jeszcze jedną ważną rolę - społeczną. Jest czynnikiem integrującym społeczeństwo, ludzie potrzebują wspólnoty. Wspólnota religijna daje wsparcie. (…) Uważam, że religie mają jeszcze jedną rolę do odegrania. Według mnie nie powinno się odrzucać formy. Nawet oświeceni sufi, którzy przebywali blisko Boga, do końca spełniali obowiązek modlitwy. Mam wielką książkę o zachodnich guru z wieloma przykładami, że kiedy odrzucają oni wszelkie formy, zaczynają się różne nadużycia w sferach albo władzy, albo seksu, albo pieniędzy. Wyrażam przekonanie, że ludzie, nawet ci święci, nie powinni rezygnować z tradycji, dzięki którym stali się świętymi, choćby miało to zabrzmieć ortodoksyjnie”.

Write a comment

Comments: 2
  • #1

    Jerzy (Friday, 28 August 2015 17:17)

    Witam! Myślę, że jako katolicy, zanim zaczniemy nawracać tzw. innowierców, sami musimy się nawrócić. Brakuje nam odwagi, którą pokazali nam męczennicy XX wieku, św. o. Maxymilian Kolbe i bł. Jerzy Popiełuszko. Bo zło trzeba zwyciężać dobrem i ''być gotowym na wszystko''.
    ''Jest oczywiste, że historia Kościoła ma rozdziały ciemne i głupie, jednak mężny katolicyzm nie powinien za nie pokutować wielbiąc nowoczesny świat.'' Nicolas Gomez Davila

  • #2

    Tomala (Sunday, 30 August 2015 01:00)

    To nie jest sprawa samej religii. Poukładani emocjonalnie - szczęśliwi w relacjach ludzie znajdą drogę do współpracy niezależnie od pochodzenia i kultury, w której żyją.